Ludzie rezerwują zimowe safari krabowe w połowie dla kraba, a w połowie dla nieba, więc warto doprecyzować tę drugą połowę. Zorza to zjawisko naturalne i trzyma się własnego rozkładu; to, co daje ci łódź, to najlepsze dostępne miejsce. Dwadzieścia minut od portu światła miasta znikają, fiord staje się czarny, a ty masz otwarty horyzont w każdym kierunku, bez niczego zbudowanego na nim.
To ma większe znaczenie, niż większość odwiedzających się spodziewa. Z ulicy w Tromsø światła konkurują z latarniami i budynkami; z pokładu konkurują z latarką czołową, której ktoś zapomniał wyłączyć. W pogodny wieczór przy aktywności na niebie odbicie w płaskiej czarnej wodzie podwaja całość, a zdjęcia przywożone z tych łodzi są powodem, dla którego wieczorne rejsy wyprzedają się pierwsze.
Rozsądnie jest traktować to jako bonus do rejsu, który broni się sam. Jesteś tam przez cztery i pół godziny w naszym najlepszym wyborze za 1 047 zł, wyciągasz kosze i jesz połów; niebo albo daje występ, albo milczy, a dzień i tak jest wart ceny. Goście, którzy rezerwują z takim nastawieniem, wracają zadowoleni znacznie częściej niż ci, którzy rezerwują zorzę, a kraba traktują jako dodatek.
Jedna praktyczna uwaga dla fotografów: weź zapasową baterię i trzymaj ją w cieple w wewnętrznej kieszeni. Zimno szybko rozładowuje ogniwa na otwartym pokładzie, a moment, gdy niebo się porusza, to zły czas na to odkrycie.